piątek, 6 marca 2015

Zamiast zakładki "O mnie"

Postanowiłam, że nie będę wypełniać pola "O mnie" i dodawać opisu do bloga. Nie jest to potrzebne. Bloga piszę dla siebie, a jaka jestem przecież wiem. Jeśli ktoś będzie chciał mnie poznać, to się zwyczajnie przecież odezwie na blogu w komentarzu. 

Ale ponieważ uważam też, że jakieś informacje Czytelnikowi się należą, a na początku każdej znajomości dobrze jest co nieco o sobie opowiedzieć, piszę więc co następuje:

Jestem kobietą - choć czasem wydaje mi się, że więcej we mnie pierwiastków męskich niż żeńskich. I nie chodzi tu wcale o fizyczność, bo ta konkretnie wskazuje na moją kobiecość, ale wydaje mi się, że w niektórych sytuacjach potrafię zachować się "tak jak na faceta przystało".

Mieszkam w Warszawie. Wynajmuję pokój w mieszkaniu. Mieszkam z ludźmi, którzy mnie zawiedli. Mam tylko swoje 9m2 - stąd też nazwa bloga, bo wszystkie teksty, pomysły, rozkminy rodzą się i będą się umaterialniać w postaci wpisów na blogu właśnie w moich dziewięciu metrach kwadratowych. 
Z uporem ciułam na swoje wymarzone M, ale droga do tego raczej jeszcze daleka... 

Jestem singielką. Nienawidzę tego słowa. Bo wydaje mi się, że singiel to osoba, która jest jakoś tam pogodzona z tym, że jest sama. W dzisiejszych czasach można powiedzieć, że singlostwo to nawet sposób na życie. Ja nie akceptuję swojego singlostwa (singielstwa? hm...). Wolałabym być w innym miejscu w życiu: z kochającym mnie facetem (z wzajemnością oczywiście), z dzieckiem, psem, własnym mieszkaniem i od czasu do czasu z wczasami w fajnym miejscu. No ale jest jak jest, a jak jest, to pewnie jeszcze będziecie mieli okazję się przekonać, bo temat samotności, singielstwa (singlostwa?), potrzebie bycia kochaną pewnie zagości na blogu. 

Jestem polonistką, która pracuje w jednym z warszawskich wydawnictw. Lubię swoją pracę, bo jest kreatywna, pozwala mi tworzyć dzieło, być matką chrzestną jego sukcesu, opiekować się nim itp. Szkoda tylko, że dziedzina jest tak niszowa, że książek, które wydaję, nikt nie czyta...
Fascynuje mnie też język i nie lubię błędów w tekstach. Ale to chyba już takie zboczenie zawodowe. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że i ja popełniam błędy. Cóż, człowiekiem tylko jestem. Errare humanum est...

Jestem muzykiem. Skończyłam dwie szkoły muzyczne. Śpiewam w kilku zespołach, niektóre z nich wykonują naprawdę dziwną muzykę. Lubię to. Spełniam się w tym. Dobrze mi w krainie dźwięków. Chciałabym też od czasu do czasu przybliżyć Wam po trosze mój świat, czyli świat muzyki klasycznej. I to wcale nie musi być nudne! 
To, że słucham i poruszam się w świecie klasyki nie oznacza, że jestem zamknięta na inne rodzaje. O czym - mam nadzieję - będziecie moglli się przekonać. 

Jestem dobrym słuchaczem. Nie chodzi o słuch absolutny (tego nie posiadam, może to i dobrze, podobno nie jest to do końca komfortowe zjawisko), a o umiejętność słuchania drugiego człowieka. 

Skąd potrzeba pisania bloga? 
Hm... najprościej rzecz ujmując - z wkurwu na życie. Wiele rzeczy mnie wkurza, wiele rzeczy mnie boli i chcę dać temu upust tu. Wiele rzeczy mnie też dziwi, ciekawi i wciąż mam ochotę poznawać zdanie innych. Wiele rzeczy mnie porusza, wzrusza, wyciska łzy z oczu i nimi też chciałabym się podzielić. 

Czego tu nie znajdziecie?
Na pewno nie będzie zdjęć wystylizowanych rodem z Instagrama. Myślę, że będzie raczej w ogóle mało zdjęć. Nie jest to blog lajfstajlowy. Nie będzie tu pięknych stylizacji mojego pokoju 9m2 z jednego prostego powodu - moje 9m2 wcale nie jest piękne. Mieszczę się tu z prawie całym dobytkiem, jaki udało mi się zgromadzić podczas 12 lat mieszkania w Warszawie. Do tego mieszkam w pokoju w WYNAJMOWANYM mieszkaniu, więc nie bardzo mam możliwość wielkich zmian w jego wystroju.
Nie będzie tu też porad jak zdobyć faceta w 5 minut, bo sama tego nie umiem zrobić. 
Nie będzie tu zakładki DIY (du it joreself), bo nie posiadam tego typu talentów. Mogę śpiewać :) Operę, albo lepiej coś oratoryjno-kantatowego. Najlepiej z baroku. Haendel jakiś, albo Bach, Monteverdim też nie pogardzę...
Nie będzie tu porad jak schudnąć, bo sama mam nadprogramowe 10 kg, które mam zamiar zgubić... Tak od przynajmniej 3 lat... Na razie z miernym skutkiem... Właściwie zerowym...

Wpis będzie uaktualniany co jakiś czas. Życzę wszystkim miłej lektury i mam nadzieję, że będziemy się wzajemnie inspirować. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz